depresyjnie? >> niedziela, 21 lutego 2010 00:10:54
chwilami myślę sobie, że wszystko jest do dupy, a przede wszystkim ja jestem do dupy. a po chwili wraca mi trochę energii do życia, ale to tylko na chwilę. po chwili - na chwilę - dokładnie tak. im dłużej siedzę w domu, tym bardziej się dobijam i łapie wiekszego doła - do takiego wniosku dziś doszłam.
strasznie się rozleniwiłam przez te wolne dni i jeszcze straszniej nie chce mi się wracać na studia. nie mówiąc już o tym, że przyzwyczaiłam się do wstawania o 12 w południe i nie wiem jak się odzwyczaję, bo zajęcia przeważnie zaczynam od 8 rano. grrrrrrrr! jednym słowem - przewalone. a i sram w portki na myśl o angielskim ;/ bo chyba rzuciłam się na głęboką wodę... tak sobie teraz myślę, że jednak mogłam zrezygnować z intensywnego lektoratu. bo sie chyba nie nadaję. bÓ.


a czy to normalne, że prowadzę rozmowy sama ze sobą w myślach?
komentarze [2]

SNY - możesz w nich kochać lub mordować ludzi >> czwartek, 18 lutego 2010 23:47:58
byłam szczęśliwa, było mi dobrze, bo z tym, który mi ciągle w głowie siedzi. i chciałam żeby już tak zostało. ale... obudziłam się.

i po co się takie rzeczy nierealne śnią? no po co? po gówno? bo co mi ze snu. tylko wspominam i myśle i mysle i myśle... iiiiiiiiiii... zaaaaamuuuuulaaaaaam.

tak w ogóle to ciągle wierze w przeznaczenie (chyba). i zastanawiam się, czy szczęściu trzeba pomagać. ale na chama na głowie nie stanę.
komentarze [0]

i to już jest koniec. ? >> czwartek, 18 lutego 2010 00:30:26
maraton imprezowy z a k o ń c z o n y.
ale to i dobrze, bo jestem w y k o ń c z o n a.
teraz będziemy pościć 40 dni. nie będziemy pić, palić, jeść słodyczy i słodzić kawy i herbaty. będziemy grzeczni. będziemy chodzić spać wcześnie albo i później oraz wcześnie się budzić. ojjj skończy się dobre...
ale będzie dobrze, dzieciak, będzie dobrze - należy sobie powtarzać.


żal, wielki żal, że takie fajne koncerty są właśnie w poście - chylińska, hey, dżem... serca ludzie nie mają. a kasa by się znalazła, bo co by nie! bo że niby CHCIEĆ to MÓC, no nie?!


i chyba czas już skończyć z oczekiwaniem na COŚ, CO może nigdy nie przyjść. bo to chore. będę zołzą. a co? nie wolno?


hmm.. ale na razie śpimy jeszcze do 11, 12 i nie robimy nic. bujamy w obłokach i płaczemy nad sobą. a grubson wymiata. joł.
komentarze [0]

joł joł joł >> poniedziałek, 15 lutego 2010 03:11:37
słucham grubsona.
porypalo mi sie w glowie
chyba przez NIEGo, tzn eM.
nie zapomne.
troche pijana jestem.
przyjaciele? hm..


i nie wiem co dalej...
komentarze [0]

I love art! >> środa, 3 lutego 2010 14:04:55
mogłabym godzinami patrzeć na obrazy, obrazki, największe bazgroły, na różne twory ludzkiej wyobraźni przelane na papier. najdziwniejsze, najbardziej abstrakcyjne obrazy - uwielbiam. obraz, który nie przedstawia wszystkiego dosłownie, takie jak jest rzeczywiście, jest sto razy ciekawszy od tych realistycznych. z takich bazgrołów można sobie odczytać to, co się widzi swoimi oczami. czasem łatwiej jest narysować, czy namalować coś realistycznego. moim zdaniem abstrakcja wymaga więcej, bo wymaga wyobraźni. gdy nie ma się wyobraźni, nie da się niczego takiego stworzyć. człowiek bez wyobraźni popatrzy na dzieło i nie widzi nic. sztuką jest dostrzeżenie tego czegoś. i ja chyba tak potrafię. i wcale się nie chwalę. I love art! i tyle.

obrazy realistyczne, perfekcyjne jak zdjęcie też oczywiście są zachwycające. i też liczy się technika, bo bez niej się nie da. ale technikę można wyćwiczyć. :)


a kiedy tak patrze nabieram weny i sama mogę coś bazgrolić. żałuję tylko, że nie potrafię wszystkiego, czego bym chciała. chciałabym poznać wszystkie techniki, wszystkie sposoby, wszystko.

i żałuję, że tak mało czasu poświęcam temu, co naprawdę lubię.
komentarze [2]

nie bój się zminy na lepsze >> niedziela, 24 stycznia 2010 13:42:58
"świat wypadł mi z moich rąk
jakoś tak nie jest mi nawet żal..."

bo taki świat to... o dupę rozbić.


muszę coś zmienić. siebie muszę zmienić. wszystko robię wbrew sobie, robię coś chociaż wcale nie chcę. mój świat jest odwrócony do góry nogami. żyje, bo żyje, z dnia na dzień, tak jakoś bez celu. oby do przodu, a życie przemija mi byle jak. a przecież jest tylko jedno. już nigdy nie będzie tej chwili, która przed chwilą minęła, żadna sekunda się nie wróci. a ja nie potrafię tego docenić i cieszyć się tym życiem. żeby odwrócić mój świat, muszę zacząć od samej siebie. muszę podnieść się z tego dna(bo właśnie czuję jakbym była na dnie) i zacząć żyć tak jakbym chciała. postawić sobie jakiś cel i dążyć do niego, oddać się temu, co lubię.

i wiem, że to da się zrobić, bo nie ma rzeczy niemożliwych. potrzeba tylko dobrej woli i wytrwałości. wiem też, że mam słabą silną wolę i jestem strasznie leniwa, dlatego łatwo nie będzie. ale nie mogę się poddać. bo jak nie teraz, to kiedy?
komentarze [2]

to nie to >> sobota, 23 stycznia 2010 19:53:37
"to może sam powiesz mi
jak mam powiedzieć to Tobie
że już nie kocham Cie nie chce
że kiedy patrze na to jak jest
już nie przechodzą mnie dreszcze
już nie brakuje mi powietrza
już nie wołam jeszcze jeszcze jeszcze..."

NIE MAM SIŁ.
komentarze [0]

ja i ja... >> niedziela, 10 stycznia 2010 23:58:48
'i nie ukrywam że ulegnę jeszcze raz
i popełnię setny raz to samo zło' ...


ostatnio miałam formatowany komputer. jest czysty jak łza. nie zaśmiecony, nie zawiesza się, działa jak trzeba, szybko sprawnie. aż miło. nie pamięta, że był zabałaganiony.
chciałabym żeby i mnie ktoś tak sformatował, żebym mogła zacząć od nowa, od zera i "działać" jak trzeba. wymazać z pamięci wszystko co niepotrzebne. z jednej strony trudno by było tak wszystko od nowa zdobywać, przez wszystko jeszcze raz przechodzić, ale teraz przynajmniej wiedziałabym jak postępować. czasem siebie strasznie nie lubię. obiecuję sobie coś, ale jak przyjdzie co do czego dalej robię źle, nie tak jak sobie obiecywałam. obiecywanki cacanki, taaaaak. w tym akurat jestem dobra.

ale co było, to było, nie da się cofnąć czasu, niczego się już nie da zrobić. można tylko zapomnieć i iść dalej. i wyciągnąć wnioski na przyszłość (które nie wiem czy i tak cokolwiek poradzą na mój marny rozum - oby!)


tak myślę, że ja chyba muszę być sama. chyba nie potrafię być z kimś. dobrze mi kiedy nie muszę się niczym przejmować, tłumaczyć się, robię co chcę. nie wiem czy umiałabym się przestawić. musiałabym być bardzo zakochana. a nie jestem, nie byłam chyba...
nie lubię nikogo okłamywać, udawać uczucia, ale nie lubię też odrzucać, bo wiem, że to przyjemne nie jest. ale na siłę nie można i już.
czasu mi potrzeba. chwilami mam ochotę odizolować się od wszystkiego i wszystkich. tak zwyczajnie pobyć sama i mieć świety spokój.
i chciałabym też być silniejsza, bardziej stanowcza! umieć powiedzieć prosto w twarz: NIE, DOŚĆ, ODWAL SIĘ, ZOSTAW MNIE W SPOKOJU, WKURZASZ MNIE, a nie męczyc się i na siłę udawać, że jest fajnie, podoba mi się.


i tak często się wzruszam na filmach...
komentarze [2]

twenty! >> piątek, 1 stycznia 2010 16:47:45
d w a d z i e ś c i a lat

minęło jak


j e d e n dzień...


alem stara.
komentarze [1]

jest TAKI DZIEŃ tylko JEDEN RAZ do roku. >> czwartek, 24 grudnia 2009 23:58:58
'...w którym gasną wszystkie spory
...w którym radość wita wszystkich
...gdy jesteśmy wszyscy razem
...dzień, p i ę k n y dzień... ' - dziś to tylko p i ę k n e słowa.

poczuj magię tych świąt... a ja nie chce ich pamiętać. przynajmniej dzisiejszego dnia, który zaczął się przecież tak dobrze.


"it's schizophrenics, schizophrenics family
and nobody knows what it means, what it means"

chciałabym powrócić do czasów dzieciństwa, kiedy w tym JEDYNYM szczególnym DNIU do roku
...gasły wszystkie spory
...radość witała wszystkich
...byliśmy wszyscy razem
. . .


"it's schizophrenics, schizophrenics family
and nobody knows what it means, what it means"
komentarze [1]

sen to zło (?) >> sobota, 12 grudnia 2009 02:59:04
poprzestawiało mi się. siedzę po nocach, albo leżę z myślą żeby tylko jak najszybciej zasnąć. nastawiam budzik na 9 rano, ale i tak śpię do której tylko mogę, a czasem mogę nawet do 11-12. gdybym mogła, spałabym jeszcze dłużej. ale nie mogę, bo mam jeszcze obowiązki pewne. szkoda mi każdego kolejnego przespanego do południa dnia, a mimo to śpię dalej. najbardziej nie lubię momentu, kiedy kładę się spać i kiedy muszę rano wstać. chociaż kładę się i nie mogę doczekać się rana, ale to tylko dlatego nie mogę się doczekać, że chciałabym nie musieć się męczyć z zaśnięciem.
czasem kłęby myśli nie pozwalają mi się uspokoić i spokojnie zasnąć, czasem czuję jak mocno wali mi serce. i słyszę jego pulsowanie, słyszę huk, jaki robi. i przeszkadza mi.
codziennie obiecuję sobie, że położę się wcześniej, a więc wcześniej zasnę i wcześniej rano wstanę. figa z makiem. i tak zasypiam o tej porze, o której zwykle się kładę. dochodzę więc do wniosku, że zamiast bezczynnie leżeć i się wkurzać, że nie śpię choć chcę i mogę i powinnam, to lepiej siedzieć i robić coś, albo nic nie robić - częściej to drugie. ale przynajmniej bezczynnie nie leżę tylko siedzę. i psuję sobie oczy.

hmm... tak myślę, że jak na razie tylko jeden niezawodny (chyba) sposób mam na szybkie zaśnięcie - muszę się ładnie nabzdryngolić^^


ale chce znać inny!



a teraz nasuwa mi się na myśl 'czarny blues o czwartej nad ranem' SDM-u:
"czwarta nad ranem
może sen przyjdzie
może mnie odwiedzi(sz)...
[...]"
i nasuwa mi się też druga piosenka 'wokół sami lunatycy' DŻEMU:
'sen to złooo
nie ma złudzeń
sen ogarnął wszystkich ludzi..." ^^

DOBRANOC -.-
komentarze [1]

piątek trzynastego. >> piątek, 13 listopada 2009 22:31:14
ogólnie dzień nerwowy, a nawet bardzo. kłótnie, sprzeczki, wkurzanie się na wszystko i nic. ale w tym domu to norma, w ogóle u mnie to norma, bo ostatnio tak wygląda moje życie. jeden wielki bałagan - począwszy od bałaganu w głowie, skończywszy na bałaganie w pokoju. komputer też zabałaganiony cały i też mnie wkurza niemiłosiernie! a tylko przypomina się o posprzątanie...

najgorsze jest to, że nie potrafię tego w s z y s t k i e g o uporządkować. bo albo nie mam na nic siły, nic mi się nie chce, ogarnia mnie tzw. NIEMOC,albo mi wszystko jedno, albo nie daję rady z tym bałaganem. bo jak już się zabieram za coś, próbuję coś zrobić, zaraz wątpię i od nowa jestem w punkcie wyjścia.

praktycznie nie uczę się nic, jak przyjdzie sesja to się chyba osram. i jak przyjdzie sesja to może minie mi ta jesienna depresja, czy co to, ale modlę się, żeby mi minęło to coś, co mnie ogranicza, zniewala mój rozum i nie pozwala działać. blokada jakaś? nie wiem. tak sobie myślę, że stoję w miejscu, a nawet cofam się w tył zamiast iść do przodu.
głupieje, wariuje... nawet nie potrafię nazwać, co się ze mną wyczynia.

było chwilę spokoju w mojej mojej głowie, myślałam, że wreszcie się wszystko unormowało i jest d o b r z e .
a tu zonk.
znowu dylematów sto, kłopotów sto. głowa ciężka, boli od myślenia.

i może w końcu wymyśliłam coś. . .
może jak się przeniosę na inny kierunek i zacznę 'od nowa' to wszystko się zacznie powoli układać... może to będzie właśnie to, co mnie tak naprawdę interesuje, zachwyca, nie przeraża. chciałabym.

chyba spróbuję...

PS. koncert HAPPYsad udany, rzecz jasna, byłam bradziej HAPPY niż sad(dla odmiany). a na Come kasy brak. kto mi kupi bilet?^^
komentarze [2]

nastąpiło. ^^ >> poniedziałek, 19 października 2009 15:32:30
zapytaj mnie jak się z tym czuję, a ja odpowiem, że nie wiem. bo nie wiem. jakoś tak mi dziwnie. inaczej tego nazwać narazie nie potrafie^^ gładko tak, tyle przestrzeni, żadne jedzenie mi w zębach nie zostaje.. tak miło^^
a i na mrozie mi od tego żelaziwa w końcu zęby marzły nie będą! xD

jeszcze tylko parę 'zabiegów' i powinno być wszystko ładnie, pięknie. chociaż wiem, że idealnie nie będzie, bo u mnie nie może tak być. ale to nic w porównaniu do tego, co było 2 lata temu.


idę dalej szczerzyć zęby i uśmiechać się sama do siebie. -.-'
komentarze [2]

emocje! >> poniedziałek, 19 października 2009 00:52:47
Ka-eS-U! Ka-eS-U! Ka-eS-U! KSU!!!!!!
szał! normalnie szał! nie mogę uwierzyć, że byłam na tym koncercie i że było tak...hmm.. FEST! pełno mocnych wrażeń, najmocniejszych na świecie!!!! jednak takie spontanicznie, nieplanowane wypady są najlepsze. droga na koncert bardzo udana, było zabawnie, jak zwykle zresztą w towarzystwie Gospodarza xD dobrze, że nas kierowca nie wypieprzył z bÓZa :D 'Amarena' bardzo smaczna mniam, mniam. tylko że prawie wszystko nam wychłeptali^^ najmocniejsze wrażenia to wtedy, kiedy zgubiłam trampka, a raczej same okoliczności tego zdarzenia! XD trampek wziął i zleciał jakimś cudem (a nawet wiem jakim, bo ja przecież sobie dobrze sznurówek nigdy zawiązać nie mogę) ze stopy, podczas gdy wzniosłam się na wyżyny^^ ludzie! 'latałam' (czy 'płynęłam na fali'?)! pierwszy raz w życiu! i to dwa razy na jednym koncercie! aaaaaaa!!!!! xD nie zapomnę nigdy tego przeżycia. niesamowicie jak niesie cie tyle rąk... ah, ah^^ nawet nie przejęłam się tym butem, który przecież tyle dla mnie znaczy xD wtedy się nie liczył, zresztą nie było szans, żeby go złapać, albo od razu 'zejść' po niego xD pół koncertu przekuśtykałam, nie było tak źle xD mały palec u nogi tylko troche bardziej posiniaczony niż reszta ciała xD w ogóle jeszcze wszystkich siniaków nie odkryłam, narazie może nawet wszystkich nie widać, ale czuć :D właściwie to odczuwam ból z każdym wykonanym ruchem ^^ ale tak ma być!! znaczy, że się koncert udał. xDDDD

a! dzisiejsze pytanie kolegi S., kóre mnie rozwaliło, po tym jak oznajmiłam, że mnie wszystko boli: "Trza było latać?" xDD

sobota za to była ciężka do przeżycia... -.-


a jutro, a raczej to już dziś, nadejdzie dłuuuugo wyczekiwany moment. chwila, na którą czekałam 2,5 roku! jak się stanie, to napiszę.

dziekuję za uwagę.
pozdrawiam,
A.
komentarze [1]

eeee... >> niedziela, 11 października 2009 20:45:44
dopiero początek a już mnie studia przerażają. boję się, że nie dam rady, że się nie nadaję. bo w porównaniu do tych ludzi, ja czuję się malutka.

chyba dopadła mnie jesienna depresja. czuję się beznadziejnie. do dupy, tak strasznie do dupy jest. nie lubię jesieni. nienawidzę deszczowych, zimnych, zamglonych, zabłoconych, szarych dni. chce mi się na przemian spać, ryczeć, spać, ryczeć. a oprócz tego nic więcej mi się nie chce, a tyle rzeczy do zrobienia jest.

no i chyba zwariuję. ;/ nie ma nawet nadziei, że.... aaaaaaaaaaaaaaaaa zwariuję.
chcę zapomnieć. i nigdy nie pamiętać.


sobota z Monisią mą kochaną jak najbardziej udana ;* ^^



PS. a mówiłam, że nie lubię jesieni?! ...

komentarze [1]


| Layout by Flo. for Layout4you |

ksiega
add || look

 
2007
lipiec (4)
sierpien (8)
wrzesień (5)
październik (8)
listopad (12)
grudzień (14)

2008
styczeń (10)
luty (7)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (6)
czerwiec (6)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (4)
listopad (2)

2009
styczeń (2)
marzec (1)
maj (5)
lipiec (3)
sierpien (3)
październik (6)
listopad (1)
grudzień (2)

2010
styczeń (4)
luty (5)



 
linki
1.janegallagher. 2.ourimagination. 3.dies-bonus. 4. 5.