po raz n-ty

środa, 9.marca.2011, 14:02
zaczynam po raz kolejny. będę tyle razy zaczynać aż się uda, aż dojdę do celu. mam w dupie takie życie jak teraz. muszę coś z nim zrobić, bo na dłuższą metę tak się nie da. jestem nim już zmęczona. czuję, że co raz bardziej się pogrążam. upodlenie za upodleniem. czuję się z tym fatalnie - fizycznie i psychicznie. nie mogę na siebie patrzeć. z żalu chce mi się aż wyć, ale co mi z płaczu. nigdy bym nie przypuszczała, że doprowadzę się do takiego stanu.
i patrzę na innych z zazdością i żalem, że ja tak nie mam jak oni. na własne życzenie. smutki zalewam alkoholem, pocieszam się jedzeniem. ale to zadowolenie trwa tylko chwilę. nie czuję się przez to szczęśliwsza. marnuję czas, pieniądze, swoje życie. wkurza mnie to niemiłosiernie. a najbardziej zła jestem na siebie. 

chciałabym zacząć wszystko od początku, na nowo się urodzić. i od tej pory chcę myśleć tylko o sobie, zająć się tylko sobą. żebym liczyła się tylko ja, ja, ja. żebym była dla siebie najważniejsza, na pierwszym miejscu. muszę zacząć od siebie, a przede wszystkim od swojej zrypanej psychiki. może potrzebuje psychologa? terapeuty? czy w ogóle jakiegoś człowieka od spraw beznadziejnych. nie wiem. ale muszę, muszę, muszę. CHCĘ. chcę udowodnić sobie i innym, że potrafię. najgorsze jeśli mi się nie uda i znowu powrócę do punktu wyjścia. tego boję się najbardziej..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ciało i rozum w permanentnej niezgodzie. i jeszcze coś.

poniedziałek, 10.stycznia.2011, 02:45
tak jak w tytule. cała prawda o mnie.
myślę co innego, chcę czegoś innego - a i tak robię co innego.

i najgorsze jest to, że nie robię nic, żeby to zmienić. i brnę coraz bardziej, wbrew sobie. rozum podpowiada co innego, ciało go nie słucha. te ręce zawsze wepcham tam gdzie nie trzeba. i czasem nawet nie mam wyrzutów sumienia.

przez kilka dni dobrze mi szło, nawet bardzo dobrze, byłam z siebie taka dumna. czułam się dobrze sama ze sobą, jak nigdy. i popsułam wszystko. za słaba jestem.
ale wiem, że mogę. muszę się tylko postarać, zaprzeć się i nie dać się skusić. tylko że łatwo się mówi, a żeby tak prosto było to wykonać. ale MOGĘ. tak jak każdy, ja też MOGĘ. i teraz to już chyba MUSZĘ. muszę się więc zmusić.


tracę głowę. stwierdzam, że wolę młodszych od siebie. i ciągle na takich trafiam ostatnio. i się fascynuję. a od tych starszych ode mnie, bądź też tych w moim wieku odrzuca mnie chyba najbardziej to, że oni są tacy zboczeni, chodzi im tylko o jedno i większość z nich ma już za sobą kilka, może kilkanaście związków, poważniejszych albo i takich na jedną noc. właśnie - szczególnie na jedną noc. nie chcę zużytego.



a tak w ogóle to wszystko na tym świecie obraca się wokół kasy jakby nie patrzeć. żyjemy po to żeby zarabiać. bez pieniędzy to by życia nie było. i tu mam ochotę sobie przekląć i powiedzieć jakie to jest głupie. bo wychodzi na to, że najważniejsza jest kasa, a nie np. miłość, przyjaźń itd. nie masz kasy - nie żyjesz. bo za co sobie jedzenie kupisz? miłością się nie najesz.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

rozdrażnienie

środa, 27.października.2010, 23:25
irytuja mnie ostatnio niektórzy ludzie. szczególnie:
- jak gadają mega głośno i śmieją sie dwie naraz piskliwym i mega głośnym głosem, że aż prawie ryczą, tak że siedząc w drugim pokoju (drzwi są zamknięte, a muzyka gra) łeb mi pęka. a wysokie tony podobno działają ludziom na nerwach. na mnie działają bardzo.
- jak tłuką się rano, a ja śpię. tym bardziej, ze zawsze uważam, żeby się cicho zachowywać, kiedy ktoś inny śpi.
- jak myśli, ze jest taka dobra, że prawie najlepsza, choć wcale nie jest, a przynajmniej dla mnie. i tak jej się tylko wydaje, bo jest tak zapatrzona w siebie i w swoje ja, że nie widzi nikogo innego. nie widzi, że ktoś może być lepszy, nie potrafi niczego docenić czy powiedzieć słowa pochwały, dla czegoś, co nie jest jej własną pracą. ale może to kwestia gustu? ja widocznie mam całkiem odmienny.
- jak ktoś nie potrafi słuchać, a sam bez przerwy gada. ! i zmusza mnie tym samym do słuchania czegoś, co mnie kompletnie nie interesuje, a samo opowiadanie przyprawia mnie czasem o mdłości. bo nie powie krótko, zwięźle i na temat tylko przeciąga i opowiada pół godziny, kiedy wystarczyłoby na to góra dwie minuty.
- jak ktoś kopiuje. na przykład mnie(nie to, żebym się czuła jakaś superextracoolnajlepsza). każdy chyba chce się czymś charakterystycznym dla siebie wyróżniać, a kiedy ktoś to powiela to już nie jest fajnie. nudno się robi.
- jak ktoś zazdości. i próbuje konkurować za wszelką cenę.
- jak ktoś się krzywo patrzy, nie wiedzieć czemu. i patrzy na innych z poniżeniem i pogardą w oczach, chociaż tak naprawdę nie zna tych osoób.
- jak ktoś probuje być fajny na siłę. a średnio mu wychodzi...
- jak ktoś mnie zmusza do czegoś, probuje coś wmówić, a ja swoje i tak wiem.
- jak gra piosenka i ktoś zaczyna śpiewać.
- jak wchodzę do sklepu, oglądam buty, podchodzi miła pani i się pyta w czym może pomóc
- jak ktoś jest zbyt pewny siebie

- faceci.

najgorsze jest to, że do każdego przypadku mam na myśli konkretne osoby :X
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

DICK.

niedziela, 24.października.2010, 01:34
jestem zła. a moja złość przeplata sie z rozczarowaniem, które mnie właśnie o tą złość przyprawia.
zła ale chyba bardziej na siebie. zresztą na niego też.
bo jestem n a i w n a . baaaaaardzo. i zaczynam to coraz częściej dostrzegać (nie tylko w takich sytuacjach).

i głupia. zawsze się nad wszystkimi lituję. i się martwię o kogoś zamiast o siebie, chociaż inni mają to w dupie i myślą tylko o sobie. bo zresztą powinnam pamiętać, że o mnie się nigdy nikt nie martwił. bo po co...

a ja sie głupia zamartwiałAM jak on to zniesie, czy sobie da radę itd. itp. - właśnie - czas PRZESZŁY. bo od teraz też mam to w DUPIE. a o nim mogę tylko powiedzieć - DICK.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

nie lubie tego

poniedziałek, 4.października.2010, 20:41
spokoju ducha, spokoju myśli, spokoju w głowie, porządku i spokoju świetego chcę! bo mysli jak to myśli, kosmate, rozpieprzone, niedokończone, dziwne. mętlik. wyczekuje z niecierpliwościa dnia, kiedy się to wszystko ułoży i bedzie miało sens. bo zyje bez sensu. cel niby jakiś jest, ale czy daje z siebie wszystko, zeby do niego dążyć? nie sądzę.

może czasami biore sobie wszystko zbyt serio. i to mój błąd, wielki błąd. dystans musi być. i odróżnianie prawdy od złudzeń. marnych złudzeń.



nie lubie jesieni.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

no regrets

piątek, 24.września.2010, 22:01
trzy tygodnie wyjęte z życia. żadnych trosk, zmartwień. wszystko pięknie, ładnie, choć może nie do końca, ale nie było czasu tyle myśleć i rozdrabniać się. bo cały czas się coś działo. w robocie i po. szczególnie po. żyłam chwilą i to wszystko. bo życie jest po to, żeby żyć. gdybym miała przejmować się wszystkim i wszystkimi to bym chyba tam nie wytrzymała. każdy sobie, każdy robi to, co chce. i nie da się nikomu manipulować, chyba że się da, to inna sprawa. ale każda myśląca istota swój rozum ma i powinna postępować wedle swoich myśli i nie oglądać się na nikogo. bo nikt nie lubi być ograniczany. ani też niesłusznie oceniany i posądzany, jeżeli nie zna się prawdziwych powodów takiego, a nie innego postępowania. ja swoje powody miałam. jeżeli komuś to nie pasowało, to znaczy, że nie znał tych powodów i wcale poznać nie chciał, bo gdyby tak było, pewne sytuacje nie miałyby nigdy miejsca.

i wiem, idealna nie jestem. inni też nie są i nie robię przez to nikomu wyrzutów.

był i śmiech i łzy.
radość i lęk, miłość i fałsz.
z a z d r o ś ć . najgorsze co może być. posuwa człowieka do takich rzeczy, których by normalnie nie zrobił. mimo wszystko.

rozczarowanie .


znowu poznałam siebie i innych. trochę mnie te trzy tygodnie nauczyły, otworzyły oczy i uświadomiły pewne sprawy. można powiedzieć, że kolejna lekcja z życia. i nie żałuję niczego, bo musiało się coś zdarzyć, żeby można było się czegoś nowego dowiedzieć. chociaż nie zaprzeczam, że czasem lepiej jest żyć w błogiej nieświadomości, bo wtedy jest dużo łatwiej i mniej boleśnie.

teraz już chyba sama nie wiem kto, co i jak. pogubiłam się w tym świecie. i jak tu nie zwariować ?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

kac

poniedziałek, 30.sierpnia.2010, 16:01
żeby kogoś kochać, najpierw trzeba pokochać siebie. a ja siebie nie kocham, za to jaka jestem. za to, że robię coś wbrew sobie, na przekór sobie. za to, że robię coś, chociaż nie chcę. albo wydaje mi sie, że chce, a potem okazuje się, że jednak nie chciałam. i nie lubię siebie za to bardzo. jestem taka słaba. ciągle upadam, teraz upadłam tak nisko, że jeszcze nigdy tak. i wszystkie kary na mnie idą. i dobrze mi tak. bo wiem dobrze, że za swoje mam. i niech mnie życie tak kopie po dupie, aż zmądrzeje. głupia.

chciałabym w końcu pokochać siebie. bo miłość to piękna sprawa. a człowiek stworzony jest do miłości.


Boże dodaj sił i rozumu.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"miłość"

poniedziałek, 2.sierpnia.2010, 21:22
Tak trudno powiedzieć „kocham”, ale jeszcze trudniej powiedzieć „nie kocham Cię, nie chcę”. Tym bardziej trudno, jeśli ktoś się dla ciebie stara, chce jak najlepiej, widać, że wreszcie komuś na tobie zależy. Pisze wiersze, robi prezenty, myśli o tobie w każdej chwili i ciągle się o sobie przypomina, martwi kiedy się nie odzywasz, albo kiedy masz zły humor. Myśli o sobie jako o „nas”, robi plany na przyszłość, myśląc, że jest wszystko jak kiedyś, i że będzie tak zawsze. Chce z tobą spędzać każdą chwilę, nieustannie trzymałby cię za rękę i mówił czułe słówka…

Nie dla mnie taka miłość. Miłość bez wzajemności. Bo ja się nie staram, nie zależy mi. Nie piszę mu wierszy, ani nie robię prezentów. Nie myślę w każdej chwili, nie przypominam się o sobie, kiedy nie MUSZĘ. Myślę o sobie i o nim, nie o nas. Nie planuję, zresztą nigdy nie planuję, bo nie lubię. Nie chcę spędzać tyle czasu z nim, co on ze mną, i trzymać za rękę, i mówić czułe słówka, i... wszystko inne. Za to ZMUSZAM się często. ZMUSZAM się, żeby odpisać na wiadomość, ZMUSZAM się, żeby powiedzieć coś miłego, nie wspominając o czułych słówkach. Nie znoszę, kiedy MUSZĘ to zrobić – właśnie tylko dlatego, że tak wypada, że M U S Z Ę, że taki mój obowiązek. Bo MUSZĘ się wytłumaczyć, co robiłam, gdzie byłam, z kim byłam, kiedy wróciłam, jak było. A zanim gdzieś pójdę, wypada napisać, żeby się nie zastanawiał i „nie martwił” czemu nie odpisuję, bo np. nie mam czasu, albo chęci, bo jestem w towarzystwie znajomych. Albo mi się po prostu już nie chce. Dlatego lepiej uprzedzić. A jak często nie odpisuję „robi mu się przykro”. Znudziło mi się wysłuchiwanie żali, niektórych tekstów, wspominanie jakichś sytuacji, bo nawet te najlepsze, najśmieszniejsze stały się nie fajne i wkurzające i nie chcę ich więcej wspominać. Nie lubię mówić w kółko o jednym i tym samym, zachwycać się czymś, kiedy mnie to wcale nie zachwyca. Nienawidzę się zmuszać. Nienawidzę udawać, że wszystko jest okej, kiedy nie jest. Nienawidzę udawać miłości… ale tak trudno jest powiedzieć „nie kocham Cię, nie chcę”.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

jak zwykle

środa, 30.czerwca.2010, 01:52
czasami wolę być zupełnie sam(a)
niezdarnie tańczyć na granicy zła
i nawet stoczyć się na samo dno
czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk

nie wiem - standard. chce być sama a jednocześnie z nim. nie rozumiem siebie. wiem, że bez niego nie potrafię, a z nim czasem mi ciężko.

nie potrzebuję pseudoprzyjaciół.


tyle sie zdarzyło,
nie wszystko juz pamiętam.
coraz częściej powracam do przeszłości.
dzis nie napiszę, bom pijana.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

żyjemy, żyjemy.

poniedziałek, 10.maja.2010, 21:59
nie wiem nawet od czego zacząć. chyba już nie umiem pisać na tym blogu. nie piszę regularnie, bo nie mam o czym, a nawet jak mam coś do powiedzenia, nie chce mi się tu wchodzić. może lepiej pewne sprawy przemilczeć. może niektórych rzeczy nie da się opisać słowami. może nie wiem jak je opisać. ja ogólnie bardzo mało wiem. o życiu na przykład.

dużo rzeczy się pozmieniało, jedne na lepsze, inne na gorsze. więcej jest chyba tych gorszych, ale nie chce mi się o tym mówić.

ogólnie życie leci szybko jak szalone, więc zbytnio czasu nie ma na głupoty. a ja i tak zawsze znajdę czas na to, co niekoniecznie jest mi do szczęścia potrzebne. nauka zawsze schodzi na ostatni plan. w ogóle mało czasu jej poświęcam, powinnam więcej, bo sesja tuż, tuż. i jak mi się wszystko naraz zwali na głowę to chyba mi pęknie. ale dziś na przykład byłam z siebie dumna, bo jeszcze chyba nigdy w ciągu całych tych studiów nie szłam tak przygotowana z odrobionymi zadaniami. esej z angielskiego to już bomba. dzięki pomocy mojego dobrego M. życie czasami pozytywnie zaskakuje. nie wiem, czy będą z tego dzieci, czy nie, ale póki co jest dobrze, bardzo dobrze. i niech zostanie tak, jeśli taka wola Tego na górze. chyba pierwszy raz jest mi tak dobrze... ale dobrze, jak nie za dobrze, no nie?

i wpadłam w nałóg czekoladowy po same uszy, a nawet czubek głowy. chyba pęknę jak przyjdzie sie uczyć ostro do egzaminów, bo wtedy jestem bardziej podatna na słodkości, mniam, mniam. czasem mam już serdecznie dość, ale one są takie dobre. przekleństwo!

Aniele Boży, Stróżu mój, Ty mnie nigdy nie opuszczaj.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

mhm ^^

niedziela, 4.kwietnia.2010, 12:37
31.03.2010 23:42 - mam nadzieję, że ta data i godzina zawsze będzie mi się dobrze kojarzyć, bez względu na wszystko. ;)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

do góry nogami albo na głowie

sobota, 27.marca.2010, 14:28
życie bezlitośnie podkłada mi nogę
i co chwilę się przewracam
a ja nie wiem czego od niego chcę
milion myśli rozsadza mi głowę
a łzy są słone
lubisz mnie? bo ja nie lubię
świat idzie do przodu
dla mnie stoi w miejscu
albo inaczej: czas biegnie a ja stoję
'nadmiar siły do życia' - chciałabym mieć
'przerost woli istnienia' - równie dobrze by było jakby mnie nie było

a strach ma wielkie O.Oczy
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

depresyjnie?

niedziela, 21.lutego.2010, 00:10
chwilami myślę sobie, że wszystko jest do dupy, a przede wszystkim ja jestem do dupy. a po chwili wraca mi trochę energii do życia, ale to tylko na chwilę. po chwili - na chwilę - dokładnie tak. im dłużej siedzę w domu, tym bardziej się dobijam i łapie wiekszego doła - do takiego wniosku dziś doszłam.
strasznie się rozleniwiłam przez te wolne dni i jeszcze straszniej nie chce mi się wracać na studia. nie mówiąc już o tym, że przyzwyczaiłam się do wstawania o 12 w południe i nie wiem jak się odzwyczaję, bo zajęcia przeważnie zaczynam od 8 rano. grrrrrrrr! jednym słowem - przewalone. a i sram w portki na myśl o angielskim ;/ bo chyba rzuciłam się na głęboką wodę... tak sobie teraz myślę, że jednak mogłam zrezygnować z intensywnego lektoratu. bo sie chyba nie nadaję. bÓ.


a czy to normalne, że prowadzę rozmowy sama ze sobą w myślach?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
byłam szczęśliwa, było mi dobrze, bo z tym, który mi ciągle w głowie siedzi. i chciałam żeby już tak zostało. ale... obudziłam się.

i po co się takie rzeczy nierealne śnią? no po co? po gówno? bo co mi ze snu. tylko wspominam i myśle i mysle i myśle... iiiiiiiiiii... zaaaaamuuuuulaaaaaam.

tak w ogóle to ciągle wierze w przeznaczenie (chyba). i zastanawiam się, czy szczęściu trzeba pomagać. ale na chama na głowie nie stanę.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

i to już jest koniec. ?

czwartek, 18.lutego.2010, 00:30
maraton imprezowy z a k o ń c z o n y.
ale to i dobrze, bo jestem w y k o ń c z o n a.
teraz będziemy pościć 40 dni. nie będziemy pić, palić, jeść słodyczy i słodzić kawy i herbaty. będziemy grzeczni. będziemy chodzić spać wcześnie albo i później oraz wcześnie się budzić. ojjj skończy się dobre...
ale będzie dobrze, dzieciak, będzie dobrze - należy sobie powtarzać.


żal, wielki żal, że takie fajne koncerty są właśnie w poście - chylińska, hey, dżem... serca ludzie nie mają. a kasa by się znalazła, bo co by nie! bo że niby CHCIEĆ to MÓC, no nie?!


i chyba czas już skończyć z oczekiwaniem na COŚ, CO może nigdy nie przyjść. bo to chore. będę zołzą. a co? nie wolno?


hmm.. ale na razie śpimy jeszcze do 11, 12 i nie robimy nic. bujamy w obłokach i płaczemy nad sobą. a grubson wymiata. joł.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Podlinkuj

2007
lipiec (4)
sierpien (8)
wrzesień (5)
październik (8)
listopad (12)
grudzień (14)

2008
styczeń (10)
luty (7)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (6)
czerwiec (6)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (4)
listopad (2)

2009
styczeń (2)
marzec (1)
maj (5)
lipiec (3)
sierpien (3)
październik (6)
listopad (1)
grudzień (2)

2010
styczeń (4)
luty (5)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (3)

2011
styczeń (1)
marzec (1)

brak kategorii (145)
wszystkie (145)